Wczoraj przetestowałam kolagenowe płatki pod oczy Gold Essence wyprodukowane przez L'bioticę dla Biedronki. Recenzja będzie krótka, bo będzie wynikiem tylko jednorazowego ich użycia. Zapewne więcej można by o nich powiedzieć po kilkukrotnym użyciu, ale kupiłam tylko jedne i więcej póki co nie planuję, więc potraktujmy to może nie jako recenzję sensu stricto, tylko jako opinię z kategorii "pierwsze wrażenie".
Zacznę od aplikacji, która sprawiła mi troszkę problemów. Płatki są miękkie, jakby żelowe i po wyjęciu z opakowania zaczęły mi się zwijać. Na szczęście nie sklejały się i udało mi się je rozprostować. Po przyłożeniu do skóry nie za bardzo chciały się trzymać. Na opakowaniu znajduje się informacja, że płatek powinien ściśle przylegać do skóry. Niestety pod płatkami tworzyły się bąbelki powietrza albo marszczyły się lub odklejały z jednej strony, gdy przygładzałam drugą. Po kilku minutach udało mi się mniej więcej je wyrównać, ale na pewno nie przylegały ściśle na całej szerokości, Może to kwestia wprawy, a może kształtu moich oczu - nie wiem. Po naklejeniu płatki były lekko wyczuwalne na skórze, ale nie drażniły mnie więc dałam radę wytrzymać w nich przepisowe 30 min.
W kwestii działania - bo to chyba najważniejsze - zauważyłam pozytywny efekt. Mam dość duże "worki" pod oczami, które faktycznie pod wpływem płatków jakby się wchłonęły. Cienie też mam wrażenie delikatnie się rozjaśniły. Ogólnie mam wrażenie, że skóra zrobiła się bardziej miękka i napięta. Efekt nadal się utrzymuje, zobaczymy jak długo :). Myślę, że takie płatki świetnie spiszą się w celu poprawy wyglądu skóry wokół oczu przed imprezą, ważnym wyjściem, albo po ciężkim dniu lub nocy.
A teraz tylko krótka dodatkowa informacja odnośnie serum z tej samej serii - póki co wstrzymałam się z jego używaniem. Nie jestem specjalistką od składników kosmetycznych, a ponieważ skład serum jest dość długi, wpisałam kilka nieznanych mi substancji do wyszukiwarki. Okazało się, że zawiera substancje konserwujące, których nie powinny stosować kobiety w ciąży i w okresie karmienia. I teraz jestem w kropce. Zakładam, że stężenie tych związków jest malutka, poza tym zdolność przenikania kosmetyków przez skórę jest minimalna, ale czy warto ryzykować? Muszę poszukać dodatkowych informacji na ten temat.

